Miałam wrażenie,że o czymś zapomniałam,czegoś nie pamiętam.
Czegoś ważnego.
Nieoczekiwanie ktoś zapukał do drzwi.Nie umawiałam się z nikim od śmierci Matta.Erin cały czas płakała a Felix...załamał się.Sądzę,że oboje mieli coś do Matta.Było mi ich strasznie żal.Samej było mi ciężko.
Poczłapałam do drzwi niechętnie i otworzyłam je.
-Co tu robisz Harry?-zdziwiłam się.Stał oparty o framugę drzwi z tajemniczym uśmiechem.
-Mogę wejść?-zapytał melodyjnym głosem.
Popatrzyłam na niego nie ufnie.Hmmm...Po co tu przyszedł?
-Mam pizze.-pokazał mi pudełko.
-Chcesz mnie przekupić jedzeniem?-uniosłam brew do góry.
-Mam też Lasagne.
-Dobra wygrałeś.-przepuściłam go w drzwiach.
-Lasagne przeważyła sprawę?
-Tak...-stwierdziłam z przekąsem.
Harry swobodnie poszedł do kuchni i wyciągnął talerze tak jak by mieszkał tu od bardzo dawna.
-Jak się czujesz?-dopytywał się.
-Dobrze.Nie wiem nawet dlaczego tu siedzę.Powinnam iść na zajęcia i...
-Lekarz mówił,że twoje ciało jest wyczerpane.-zauważył brunet.
-Chwila.-stanęłam naprzeciwko niego.-Skąd to wiesz?
Umilkł na chwile.Patrzył się na mnie mrocznym spojrzeniem i nagle przywarł do mnie tak nieoczekiwanie,że nie miałam czasu żeby się odsunąć.Moim oczom znów coś się ukazało.
Odskoczyłam jak poparzona od chłopaka i zaczęłam głęboko oddychać,Cholera co to miało być?!
-Coś się stało?-zadał pytanie jak gdyby nigdy nic.
-Masz na myśli to,że mnie pocałowałeś czy to,że waruje?-oparłam się o blat.Nie było ze mną w porządku.
-Dlaczego niby warujesz?-podał mi talerz i razem usiedliśmy przy stole.
-Nie ważne i tak byś mi nie uwierzył.-wzięłam widelec do ręki i niechętnie wzięłam pierwszy kęs do ust.
-Uwierz wiem o rzeczach o jakich nie wielu wie.
-Na przykład?
-Nie uwierzyła byś mi gdybym ci powiedział.
-Oczywiście.
Umilkliśmy oboje.Szczerze to nawet się z tego cieszyłam.Nie miałam nic do powiedzenia bo w mojej głowie było coraz więcej myśli.Co się ze mną działo?!Przecież to nie było możliwe!
To były jakieś wspomnienia...historia ale to było niedorzeczne!Jak miała bym niby je widzieć?!I skądś kojarzyłam tego mężczyznę...Tylko skąd?
-Ubieraj się.-z moich zamyśleń wyrwał mnie Harry stojąc nade mną.
-Po co?
-Jedziemy do mnie.Umówiłem się z moimi przyjaciółmi.-zabrał mój talerz i zaniósł do kuchni.
-Nie chce mi się.-jęknęłam.
-To niech ci się zachce.-przykucnął przy mnie.-Będziesz tu siedziała cały dzień sama?Założę się,że twoja mama jest w delegacji.
-Lubie być sama.
-A lubię być z tobą.
-No to mamy problem bo ja nigdzie nie idę.-wstałam z krzesła i poszłam na kanapę.
-Na prawdę chcesz się ze mną kłócić?-skrzyżował ręce na piersi ,zasłaniając mi telewizor.
-Tak,odsłoń bo nie widzę.-machnęłam ręką jednak nie posłuchał mnie i dodatkowo wyłączył telewizor.
-Teraz będziesz mnie musiała posłuchać.
-Mam jeszcze telewizor u mamy.-zauważyłam.
-Ty na prawdę nie masz zamiaru mnie posłuchać.
-Na prawdę?Po czym poznałeś?-przewróciłam oczami.
-Nie przewracaj oczami przy mnie.Nienawidzę tego.-dodał będąc obok mnie.Nasze usta prawie się stykały i domagały się siebie jak narkoman na głodzie.
-Ups.-stwierdziłam oddalając się od niego.Coś mnie od niego oddalało...Może te jego czarne oczy jakie widziałam.Nie miałam pojęcia.
-To co ubierasz się i jedziemy?
-Nie?
-Czyli nie pójdzie po dobroci.-stwierdził i popatrzył w moje oczy.-Bardzo bym chciał żebyś pojechała ze mną i spotkała się z moimi przyjaciółmi..-gdy to mówił jego oczy były dziwnie hipnotyzujące.
-Wiem czego chcesz ale kazali mi siedzieć w domu.-kiedy wstałam z kanapy i znów spotkałam wzrok Harrego był on pod jednym wielkim znakiem zapytania.Zastanawiał się nad czymś...Ale nad czym?
Wstał z kanapy i uważnie mi się przyglądał.
-No co?-zapytałam w końcu.
-Proszę pojedz do mnie.Możesz zostać u mnie na noc...-popatrzyłam się na niego.-Albo odwiozę cię kiedy tylko będziesz chciała.
Westchnęłam i poszłam do siebie.
Zamykając drzwi wzięłam głęboki oddech i zanurzyłam się w swoje myśli.
Dom Harrego był wielki i niesamowicie tajemniczy. <KLIK>.
-Czasami czuje się jak bym mieszkała w jakieś ruderze.-stwierdziłam wysiadając z jego samochodu.
-Masz piękny dom.-uśmiechnął się do mnie.
-W porównaniu do twojego...jest mały i ...
-Jest piękny i koniec.
Weszliśmy do salonu.który zapierał dech w piersiach <KLIK>.
-Kim jest twój ojciec?
-Biznesmenem,ceniącym sobie sztukę i staroświeckość.
-Widzę właśnie.-powiedziałam rozglądając się.
-Harry!-ze schodów zbiegł blondyn.Kiedy mnie zobaczył uśmiech zszedł z jego twarzy.
-Leno to Niall mój przyjaciel.Niall to Lena.-uśmiechnął się Harry i dziwnie spojrzał się na chłopaka.Po chwili dołączyła do nas dziewczyna.którąś skądś znałam.
-A to jest Carmen.Carmen to Lena.
-Twoja nowa dziewczyna?-warknęła patrząc się na mnie,jak by chciała mnie zabić.
-Przestań.-syknął Harry.
-To ja może...zrobię coś do picia.-próbował rozluźnić atmosferę Niall.-Carmen pomożesz mi?
-Poradzisz sobie. -odparła nie odrywając wzroku od bruneta.
Staliśmy tak parę minut.Nie wiedziałam co zrobić.Stałam mocno obejmowana obok Harrego gdy nagle rozległ się męski melodyjny głos.
-No.no,no dawno nie przyprowadzałeś tu nikogo,Harry.
Poderwałam swoją głowę do góry i aż mnie zatkało.
To był On!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz