-Matt jest w szpitalu.-jęknęła załamana.-Nie wiadomo czy przeżyje.
-Matko.-usiadłam na łóżku czując jak tracę siłę w nogach.-Gdzie leży?
-Na London drive 22.
-Przyjadę po Ciebie.Za dwadzieścia minut będę.
-Dobrze.
Ręce strasznie mi się trzęsły.Szybko się ogarnęłam i zbiegłam po schodach.Mama podniosła na mnie wzrok znad papierów.
-Gdzie idziesz?-zapytała odkładając okulary.
-Do szpitala.Mój kolega jest w ciężkim stanie.-założyłam na nogi nowe buty,które zdążyłam kupić z Erin <KLIK> i przejrzałam się w lustrze <KLIK>.
-Dobrze jedź.Tylko nie wracaj zbyt późno.Pamiętaj jutro szkoła.
-Wrócę wtedy kiedy uznam,że mogę.-warknęłam wściekła,że nadal troszczy się tylko o szkołę.Szybko wsiadłam do samochodu i pognałam do Erin.Wszystko wydawało mi się takie dziwne.Takie nie pojęte.
Gdy podjechałam pod dom przyjaciółki stała na ulicy jak by była w transie.Zatrzymałam się dokładnie kilka metrów przed nią.
-Erin.-powiedziałam wystawiając głowę za okno.Nic nie odpowiedziała tylko patrzyła się na buty.-Erin.-powtórzyłam wysiadając z auta.Miała podpuchnięte oczy od płaczu...O cholera!
Odsunęłam się od niej.Jej oczy pokrywała ciemność.Taka jak oczy Harrego jakie widziałam...
-On wie kim jesteś.-mruknęła jakby w jakimś transie.
-Erin...O co chodzi?-przestraszyłam się.
-On już wie.Nie ukryjesz się.-potrząsnęła głową a kolor jej oczu przybrał normalną barwę.-Leno już jesteś.To dobrze.Jedzmy.
-O co chodziło?
-Ale co?
-No to co powiedziałaś przed chwilą...
-Ale ja nic nie mówiłam.-zdziwiła się i zajęła miejsce pasażera.Stałam parę sekund jak by zaczarowana jednak wsiadłam do samochodu i razem z Erin pojechałam do szpitala.
Nigdy ich nie lubiłam.Były takie zimne i bez życia.Przeszłyśmy białym korytarzem do recepcji.
-Przepraszam gdzie leży Matt Smith?-spytałam.
-Jesteście kimś z rodziny?-zapytała pulchna pielęgniarka
-Jesteśmy jego przyjaciółkami.
-Sala 666c,piętro 6.
Intensywna terapia,świetnie.
Pojechałyśmy windom i już gdy się otworzyła zobaczyłyśmy załamanego Felixa.
-Co z nim?-zapytała moja przyjaciółka.
-Źle,bardzo źle. -odparł.-Lekarze mówią,że jeśli przeżyje następną godzinę to będzie cud.
-Cholera.-jęknęłam.-Co się właściwie stało?
-Podobno skoczył z okna.
-Jak to skoczył?-zdziwiła się Erin.-Chyba nie chcesz powiedzieć,że chciał się zabić!
-Erin spokojnie.-położyłam dziewczynie rękę na ramieniu,chociaż mnie serce waliło coraz szybciej.-Wiadomo coś jeszcze?
-Podobno powiedział tylko,żeby się od niego odwalili.
-Kto?
-Nie wiem!-zdenerwował się.
Poszliśmy do sali w której leżał.Przy szybie zobaczyłam sylwetkę...dobrze mi znaną sylwetkę.
-Co on tu robi?-głośno myślałam.
-Ale kto?-dopytywała się Erin.
-No on.-kiwnęłam głową w stronę bruneta.
-Leno.Tu nikogo nie ma...-zauważył Felix.
-Ale...
-Wszystko okey?
-Tak.Przewidziało mi się tylko.-skłamałam widząc,że Harry nawet nie drgnął.
Matt wyglądał okropnie.Był podłączony chyba do wszystkiego co podtrzymywało lub pomagało dalej żyć.Miał lekko podrapaną twarz i parę siniaków.
-Wejdźcie do niego.Poczekam.-odparłam.Erin kiwnęła głową i razem z Felixem weszła do sali.
-Jesteś wytworem mojej wyobraźni czy mi się wydaje?
-Zdaje Ci się.-odparł chłodno,nadal patrząc na Matta.
-Co mu zrobiłeś?
Dopiero teraz spojrzał się na mnie.Jak zawsze gdy na mnie patrzył zabrakło mi powietrza.Jednak to nie było normalne,że tylko ja go widziałam...ale ci chłopaki z parku...Przestraszyli się go...Więc musieli go wiedzieć..
-Chroniłem Ciebie.-odparł spokojnym głosem.
-Żartujesz sobie chyba.Chciałeś go zabić!Dzwonie na policje.-wyciągnęłam komórkę.
-Nie długo zrozumiesz.-powiedział tajemniczo.
Przed oczami stanęła mi ciemność a nogi zrobiły się jak z waty.
Znalazłam się w jakiś dziwnym miejscu.Jakimś pokoju.Za oknami padał deszcz,lejąc się po oknach.Miałam na sobie jakąś dziwną suknie...<KLIK><KLIK>.
Zrobiłam krok w przód czując,że nie mam butów.Sunęłam więc bosymi stopami po drewnianej,skrzypiącej podłodze w stronę drzwi.
Dopiero teraz zauważyłam,że coś w mojej osobie jest nie tak.Szczerze to czułam się taka ciężka...O cholera!
Spojrzałam na mój brzuch i przeżyłam szok!
Byłam w ciąży!
Mój mózg popadł w panikę.Jak to w ciąży!Miałam ochotę wydrapać sobie brzuch!
-Nie powinnaś reagować tak impulsywnie.-usłyszałam kobiecy głos.Odwróciłam się i zobaczyłam <KLIK>.-To i tak jest tobie pisane.
-Kim jesteś?!-warknęłam.-I o czym ty mówisz?!
-Twoim przeznaczeniem jest to co jest w Tobie.Dużo ludzi zginie by Cię ratować.Będziesz musiała zaufać tylko jednej osobie.Wszyscy inni Cię zdradzą.Wybierz mądrze...
Ocknęłam się w szpitalnym łóżku jak sądziłam po twardym materacu.
-Leno.-usłyszałam głos Erin.
Pierwsze co zrobiłam to dotknęłam brzucha i stwierdziłam iż nie ma śladu po ciąży.
-Co się stało?Nic nie pamiętam...
-Straciłaś przytomność.Dobrze,że to szpital i szybko się Tobą zajęli.Musisz dużo odpoczywać.
-A co z Mattem?
Erin posmutniała...
-Nie żyje...
Super :) dodaj nexta - Ruffina
OdpowiedzUsuńCzego nie dodajesz ?? Jak zawiesiłas bloga to chociaż napisz
OdpowiedzUsuńDodam dzisiaj albo jutro xD Już pisze.Ostatnio miałam dużo na głowie :* Przepraszam
UsuńFajnie ze napisałaś cieszę sie ze będzie rozdział :*
OdpowiedzUsuń