Nie miałam ochoty o tym rozmawiać.Chyba dlatego,że sama nie umiałam wszystkiego poskładać w jedną logiczną całość.On po prostu szedł i...wypadł za barierkę.Ale Shon wyglądał jak by chciał go powstrzymać,jak by wiedział,że stanie się coś złego. A Harry...wyglądał jak by...no nie wiem...sterował tym mężczyzną?Ale jak?To nie było możliwe.Uh!A może mi się tylko zdawało...Może po prostu obaj byli na zakupach?
-Kochanie słuchasz mnie?-dobiegł mnie zniecierpliwiony głos mamy.
-Przepraszam,zamyśliłam się.Możesz powtórzyć?
-Mówiłam,żebyś posprzątała w domu i odebrała za mnie papiery z sądu.Upoważniłam Cię do tego,więc nie będzie wielkiego problemu.Ale nie czytaj ich.Muszę je mieć jak wrócę dzisiaj.
-Mam Cię odebrać z lotniska?
-A będziesz miała czas?Wiem,że masz dużo nauki.Nie chce Ci przeszkadzać.
-Godzina czy półtorej mnie nie zbawi...
-Leno jak możesz tak mówić?!To bardzo dużo!-oburzyła się.-Sama wrócę.Będę gdzieś o siódmej.
-Dobrze.Do zobaczenia wieczorem.-rozłączyłam się,będąc na nią zła.Dla niej liczyła się tylko nauka.Nie ja i moje uczucia...Nauka,nauka i jeszcze raz nauka.
Postanowiłam zrobić to o co mnie poprosiła.
Sprzątanie tak wielkiego domu i to jeszcze na dodatek samej było nie lada wyzwaniem.Przynajmniej sprzątanie pochłonęło mi masę czasu i nie myślałam o wszystkich tych niejasnościach.
Nagle na górze rozległ się huk.
Moje serce zrobiło salto jednak musiałam iść sprawdzić co to było.Niepewnie poszłam schodami do góry.Na podłodze widniał stłuczony wazon.Przecież nie było przeciągu a oprócz mnie nie było tu nikogo...Prawda?
-Jezu znowu świrujesz Leno.Zapisz się do psychologa czy może lepiej psychiatry.-powiedziałam do siebie i ukucnęłam przy szczątkach wazonu.Gdy dotknęłam jednego z kawałeczków przed oczami zobaczyłam to:
Z tego wysiłku upadłam na podłogę zdruzgotana.
Co to było do cholery?!Jak by wspomnienia...Tylko kogo?I jeszcze ten Harry z oczami całymi na czarno.Wyglądał jak jakiś demon.Ale to nie możliwe!Uh!Mój mózg robi sobie ze mnie jaja!
Wróciłam do sprzątania w domu i wymyślania dobrej wymówki.To był ulubiony wazon mamy...Oberwie mi się...
W sądzie faktycznie nie było problemu z odebraniem jakiś papierów dla mamy.Bardzo zastanawiało mnie czego one dotyczą,że mama kazała mi ich nie czytać.Zawsze mi pozwalała...
Usiadłam w salonie i położyłam papiery na stolik.Zaparzyłam sobie świeżej kawy i przez pewną chwile patrzyłam się na papierową teczkę.
Nie wytrzymałam i zajrzałam do nich.Już na pierwsza strona przyprawiła mnie o mdłości.Na zdjęciu widać było zwłoki jakiegoś nastolatka...Ta sprawa dotyczyła dziwnych zabójstw.Jeden facet zginął skacząc z bloku,drugi wpadając pod pociąg a jeszcze inni ginęli w pożarach.Wszyscy którzy zeznawali twierdzili,że ofiary były towarzyskie,pełnie radości i chęci do życia.Nikt nie spodziewał się po nich czegoś takiego.
Cała ta sprawa wydawała mi się bardzo interesująca.Na dodatek wszystkie te zdarzenia miały miejsce przez ostatnie trzy tygodnie...Nie słyszałam o tym ale to może tylko dlatego,że nie oglądam telewizji...
Rozłożyłam zdjęcia na stole i przypatrywałam się im...
Każda z ofiar leżała w takiej samej pozycji...Obie ręce po bokach głowy,nogi złączone...Hmmm...Wydawało mi się to dziwne jak na zwykły zbieg okoliczności...
Przypomniałam sobie faceta z centrum handlowego...Kiedy...upadł był w takiej samej pozycji...
Tylko jak można to było racjonalnie wytłumaczyć?
Nie zauważyłam jak czas szybko płynie i nim się obejrzałam było już w pół do siódmej.Odłożyłam wszystkie zdjęcia do koperty i z niecierpliwością czekałam na przyjazd mamy.
Kiedy tylko pojawiła się w drzwiach mocno ją wyściskałam.
-Stęskniłaś się?-zapytała z uśmiechem na twarzy.-Przywiozłam tobie coś.-wyjęła pudełeczko.-Dopiero co odzyskałam go po wielu latach.
-Oh nie trzeba było.-zarumieniłam się i otworzyłam pakunek.W środku widniał śliczny naszyjnik <KLIK>-Jest piękny dziękuje.
-Należał do twojej prababki.Noś go z dumą tak jak ona go nosiła...
-Coś nie tak?
-Nie.-uśmiechnęła się.-Jestem po prostu zmęczona a mam sporo pracy.
-Powinnaś trochę przystopować.Przy takim tempie....
-Mówisz jak babcia!-oburzyła się.-Nie lubię tego gadania mojej matki więc lepiej idź już do siebie.
-Tak.Przepraszam nie chciałam.-mruknęłam i poszłam do pokoju.
Czułam w nim jak zawsze chłód i niepokój otulający moje ciało.Chciałam porozmawiać z Harrym...Tęskniłam za jego nieskazitelną twarzą i loczkach....Ten chłopak rzucił na mnie czar a ja nie mogłam się od niego uwolnić choć w głębi serca wiedziałam,że moje zauroczenie źle się skończy....
Nagle zadzwonił mi telefon.
-Erin co się stało?-spytałam od razu,słysząc,że przyjaciółka z trudem hamuje łzy.
To jest idealne i tylko spróbuj zaprzeczyć!
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie, czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń~ anonim xxx