piątek, 28 marca 2014

Prolog....Jeśli dziewczyna nadal Cię kocha po tym jak złamałeś jej serce to znaczy, że jest tą jedyną.

 Szłam noga za nogą po zatłoczonym chodniku,wdychając zapach spalin samochodów.Padał obfity deszcz lejący się strugami po oknach i dachach.Moja kurtka już dawno przemokła a ja trzęsłam się z zimna jak i wilgoci.
 Patrzyłam na swoje buty próbujące ominąć kałuże.
 Tego dnia pogoda odzwierciedlała mój humor.Był paskudny i aż chciało mi się płakać.Jedna z moich przyjaciółek zmarła dokładnie rok temu w wypadku samochodowym.To był cios prosto w moje serce ponieważ oprócz niej nie miałam nikogo.
 Moja mama?No cóż,wiecznie zapracowany adwokat.Niedługo ja też będę robić to samo.To moje przeznaczenie.Dam lepsze życie swoim dzieciom...przykład i miłość.Tyle ile jej w sobie pomieszczą.
 Poprawiłam szalik,który lekko odsłonił moją szyje przez co po moim ciele przeszły ciarki.Do domu zostało mi jakieś piętnaście minut drogi lecz miałam jeszcze zamiar wstąpić do miejskiej biblioteki i wypożyczyć parę książek na kolokwium z historii.Trzeba by było zacząć się już uczyć by tego nie zawalić.
 Weszłam po kamiennych schodkach do pomieszczenia,w którym pachniało papierem i drewnem.
 Za ladą stał staruszek w koszuli w kratkę.Jego oczy były pełne radości i werwy jakiej nie spotyka się u wielu ludzi.
 -Dzień dobry.proszę Pana.-przywitałam się grzecznie,uśmiechając się do niego przyjaźnie.
 -Lena moja droga,jak miło Cię widzieć!-odparł z radością w głosie.-Chętnie służę pomocą.Czego kochana potrzebujesz?
 -Tych podręczników.-podałam mu kartkę na której spisałam wszystkie tytuły.
 -Hm.Pomyślmy.Mam je chyba na zapleczu.-podrapał się po skroni.
 -Nie chce robić kłopotu.
 -Ależ jakiego kłopotu,kruszynko.-zaprzeczył szybko.-Daj mi minutkę.-zniknął za drzwiami.
 Usiadłam na krześle,które zaskrzypiało pod moim ciężarem.Czy byłam aż tak ciężka?
 W bibliotece panowała cisza.Nie słyszałam nawet Pana Howarda krzątającego się na zapleczu.Siedząc tutaj miałam wrażenie,że czas nie idzie dalej,że tu się właśnie zatrzymuje.Niestety to były tylko moje odczucia.
 -Mam.-usłyszałam za sobą.Bibliotekarz położył przede mną cztery książki z minimum trzystoma stronami.Zarwane noce witajcie.
 -Dziękuje bardzo.-wzięłam je.Okazały się niebywale ciężkie.
 -Ostatnio wydaje mi się,że za mało wychodzisz z domu.-poprawił okulary na nosie.-Samą nauką człowiek nie żyje.
 -Nauka to klucz do dobrej przyszłości,proszę Pana.-uśmiechnęłam się.-Poza tym za dwa może trzy lata to się skończy.Po tym kolokwium obiecuje spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu.
 Wchodząc z biblioteki poczułam jak ktoś otwiera mi drzwi.
 -Dziękuje.-odparłam widząc tylko nieskazitelnie bladą twarz i parę loków wystających spod kaptura. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz