piątek, 28 marca 2014

1.Cały cel nauki polega na świadomym zdobyciu tego, co młodość otrzymuje darmo

 Obudziło mnie uczucie wbijającej się książki w bok.Mamusiu!Musiałam zasnąć kiedy się uczyłam.Po moim łóżku walały się notatki,książki i zeszyty.Oprócz tego mój pokój bym niezwykle czysty i schludny.<KLIK >.Może bym trochę jak dla mnie za poważny ale był dostosowany do późniejszych lat.
 Przeciągnęłam się,czując jak tym razem wbija mi się zeszyt.Oczy same mi się zamykały a nogi odmawiały posłuszeństwa.Skarciłam samą siebie za to,że ostatnio zasypiam tylko przy książkach.Poczłapałam do szafy i wyjęłam z niej <KLIK>.
 Nagle potknęłam się o coś i upadłam.Nic mi się nie stało,może oprócz bolącego palca u nogi.
 Zauważyłam na ziemi moją torebkę,którą prawdopodobnie wczoraj tu położyłam.Podniosłam ją i położyłam na komodę.Łazienka <KLIK> na moje szczęście była wolna.Czując jak po moim ciele spływają ciepłe strużki wody poczułam się o wiele lepiej.Użyłam płynu do kąpieli o zapachu truskawki,białej czekolady oraz wanilii,którą zawsze kupuje mi mama jeśli czegoś ode mnie chce.No cóż,przynajmniej miałam mydło.
 Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra nad umywalką.Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam były wielkie wory pod oczami i zaspane oczy.Ochlapałam je wodą i dopiero wtedy poczułam dziwny chłód na plecach.Natychmiast na skórze pojawiła się gęsia skórka.Popatrzyłam na maleńkie okno,które ku mojemu zdziwieniu było zamknięte.To była pewnie wentylacja.
 Czym prędzej założyłam na siebie ubrania i zbiegłam do kuchni <KLIK>.Mama właśnie myła sobie kubek po kawie.
 -Dzień dobry mamo.-powiedziałam całując ją w policzek.
 -Dzień dobry.-odparła szybko jak by myślami była gdzie indziej.-Zrób sobie śniadanie.A i czy mogła byś po szkole wstąpić do sklepu?Listę zakupów masz na lodówce.Wrócę późno bo mam spotkanie.Nie czekaj z kolacją.Zjem jak wrócę.Muszę lecieć,pa skarbie.-ucałowała mnie w czoło i wypadła z domu jak torpeda rozpoczynając z kimś rozmowę.
 Tak wyglądał normalny poranek.Zacisnęłam pięści na blacie mocnej.Dlaczego?Dlaczego akurat teraz Cię to boli Lena?Dlaczego?Pytałam siebie.Nigdy mi to nie przeszkadzało...Może czasami.
 Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam,że co najwyżej zdążę wypić kawę.Tak też zrobiłam.Przynajmniej chociaż trochę postawiła mnie na nogi.
 Wzięłam torbę i wyszłam do garażu po samochód <KLIK>.Przynajmniej zasłużyłam u mamy na samochód,chociaż szczerze powiedziawszy rzadko go używałam.
 Wyjechałam na ulicę zamykając automatycznie drzwi od garażu.
 -Dobra dwie ręce na kierownice.Lusterka są.Pasy zapięte.Mogę jechać dalej.-powiedziałam sama do siebie a w głowie usłyszałam jakiś śmiech.Pewnie mój mózg nabija się sam ze mnie.
 Dojechałam do szkoły w dwadzieścia cztery minuty.Przed nią już schodzili się uczniowie.Wszyscy głośno rozmawiali próbując przekrzyczeć się na wzajem.
 Zaparkowałam na uboczu i wysiadłam z auta.Kilku uczniów popatrzyło się na mnie jednak przez pozostałą część nie zostałam nawet zauważona.
 Kiedy przechodziłam chodnikiem prowadzącym do drzwi głównych zauważyłam jak jakieś nowe auto <KLIK>parkuje na podjeździe pod drzewem.
 Każdy zwrócił uwagę na osobę siedzącą za kółkiem.
 Brunet wysiadł z gracją z auta i uśmiechnął się pod nosem widząc jak wszyscy się na niego gapią.Miał brązowe włosy i niebieskie jak niebo oczy.Wydawał się taki niedostępny,nieosiągalny.
 Poczułam w swoim brzuchu motylki gdy na mnie spojrzał.Wwiercał się we mnie swoim zabójczym wzrokiem. 
 Prawdopodobnie moje policzki zalały się rumieńcem.Jednak ten moment nie trwał długo.Pierwszy odwrócił wzrok gdy podeszła do niego Ashley <KLIK>.Mogła mieć każdego.Zawsze w społeczeństwie taka osoba się znajdzie.
 Nie miałam ochoty tak stać i wlepiać w niego gały,gdy ta blondynka z nim flirtowała.
 Poszłam do sali w której miałam wykład.W środku spotkałam Panią Smith.Uczyła nas Historii.
 -Dzień dobry.-powitałam ją przyjaźnie.
 -Dzień dobry,dzień dobry.-uśmiechnęła się i wróciła do szukania czegoś w swoim biurku.
 Zajęłam swoje miejsce i wyjęłam książkę.
 Wykład minął mi dość szybko tak samo jak reszta lekcji.O mało co zasnęła bym na jednej z nich ale jakoś dałam sobie radę.Kiedyś skończą się te nieprzespane noce i będę je w przyszłości odsypiała na razie musiałam jeszcze bardziej skupić się na nauce.
 Idąc do swojego Garbusa widziałam jak jakich mężczyzna o jasno niebieskich oczach patrzy się na mnie z drugiego końca parkingu.Był ubrany w czarne ubranie i dziwną togę do ziemi.Uśmiechnął się do mnie uroczo jednak ja nie zwracałam na to uwagi.Psychol albo gwałciciel.
 W drodze powrotnej wstąpiłam na zakupy.Chyba zapasy starczą nam na dwa,trzy tygodnie. Nie wiedziałam jak poradzę sobie z nimi w domu.Włożyłam je jakimś cudem do bagażnika i pojechałam do domu.
 Gdy tylko zrobiłam wszystkie prace w domu i do szkoły stwierdziłam,że nauka na świeżym powietrzu dobrze mi zrobi.Wzięłam swoje książki i usiadłam na leżaku.
 Słońce otulało moją twarz swoimi promieniami dając przyjemnie ciepło a lekki wiatr targał moje włosy na wszystkie strony.Uwielbiałam taką pogodę.
 Nie miałam głowy na historię.Nic mi nie wchodziło a słowa które przeczytałam brzmiały jak by pisane były po chińsku.
 Znów otulił mnie dziwny chłód.Tym razem o wiele dłużej i wyczuwalnie niż rano.Czułam jak by oddech na mojej szyi.To uczucie sparaliżowało mnie od stóp do głów.Spojrzałam za siebie.Nikogo nie było.
 To tylko moja bujna wyobraźnia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz